czwartek, 24 marca 2011

Fotoksiążka

W dobie fotografii cyfrowej coraz silniejszą konkurencją tradycyjnego albumu na zdjęcia staje się fotoksiążka. I trudno się dziwić, jej zalety są widoczne gołym okiem.
Przede wszystkim dzięki naszej kreatywności taki album zyska na wyjątkowości, a wysoka jakość druku i użytych materiałów uprzyjemni wspominanie chwil zatrzymanych w kadrze. Efektowny projekt albumu uzyskamy z pomocą prostego w użyciu programu DesignSuite, urzeczywistniając go poprzez naszą stronę Fotomaximum.
Jak widać, mamy niezwykle bogatą ofertę fotoksiążek mogącą sprostać różnym gustom i wymaganiom. Taki oryginalny album może być doskonałym prezentem lub pamiątką z wakacji, rodzinnych uroczystości, a nawet z... poczytajcie.

- Stasiek kurdeczka, po grzyba żeś to siano na łeb wsadził? - Euzebiusz wskazał wielki słomkowy kapelusz na głowie kolegi - Toż kurdeczka mróz tyłek ściska - dodał.
- Do tej... no do Libii jadę - Stasiek nie krył dumy ze swojego pomysłu.
- Kurdeczka, toż tam ta... no, ewolucja jakaś, znaczy wojna.
- Wojna, wielkie mi co. W czterdziestym trzecim Niemca ja bił, w czterdziestym szóstym Rusa, a w osiemdziesiątym pierwszym komucha. To mi jakaś tam wojenka w ręcznikach zwisa i powiewa.
- A wiesz ty Euzebiusz - ściszył głos - tam teraz dwa tygodnie wczasów pińcet złotych. Pińcet złotych! Rozumisz? - dodał już całkiem konspiracyjnie. - Z żarciem i wódą do oporu.
- Kurdeczka, no i? - głęboka bruzda, która pojawiła się na czole Euzebiusza wskazywała na intensywny proces myślowy przy pomocy którego usiłował zrozumieć ostatnie zdanie Staśka.
- No i wychodzi tysiak za miesiąc, a za tyle to ja tu nie wyżyje - nerwowo rozejrzał się, czy aby ktoś nie podsłuchuje i dodał: - No to kupiłem cztery turnusy.
Euzebiusz uniósł brwi, bo stwierdził, że chyba pasowałoby wyrazić zachwyt. A poza tym w głowie zaświtał mu plan. 

- Stasiek, a kurdeczka domem kto się zajmnie? - spytał siląc się na obojętność.
- A wiesz, nie pomyślałem o tym. Może Ty - spojrzał na Euzebiusza i pociągnął solidny łyk wina.
- Ja? - zdziwił się teatralnie.
- No gorąco się proszę - Stasiek już niemal go błagał.
- A jak kurdeczka gorąco, to może być – odpowiedział, szelmowsko uśmiechając się. 

- Stasiek, kurdeczka nie bedzie cie długo, to se pomyślałem, że kurdeczka za domem zatęsknisz. No to kurdeczka prezent ci dam - mówiąc to Euzebiusz wyciągnął z reklamówki niezdarnie zapakowaną paczkę.
- Dziękuję, muszę lecieć, późno. Oglądnę już w samolocie, do zobaczenia za dwa miesiące - i już go nie było. 

Gdy już Stasiek napatrzył się z góry na świat, zachwycił się majestatycznie przepływającymi obok samolotu chmurami, przypomniał sobie prezent od Euzebiusza. Rozpakował paczkę, w środku był pięknie wydrukowany album ze zdjęciami. Na pierwszej stronie koślawymi listerami było napisane:
Jakbyś kurdeczka tęsknił za domem. Przejrzał kilka następnych stron albumu, wszędzie były zdjęcia jego mebli. 

Ogień wesoło tańczył w kominku. Pies leniwie patrzył w siną dal. Euzebiusz jeszcze raz wziął do ręki pocztówkę. "Pozdrowienia z wakacji przesyła Stasiek. P.S. Wczoraj znowu ostrzelali nasz hotel. Szkoda, że cie tu nie ma" - przeczytał. Odwrócił pocztówkę, po drugiej stronie było zdjęcie wielbłąda.
- Ten to kurdeczka może wypić - pomyślał. Po czym wrzucił kartkę w ogień. Razem z nogą staśkowego stołu.

2 komentarze:

  1. Dobra taka fotoksiążka XD Zapraszam do siebie: http://www.harry-potter-swiat-czarodziejow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń