środa, 30 marca 2011

Radość fotografowania

Nie będzie to opowieść o utalentowanym artyście zaklinającym w obrazie piękno świata. Słowem też nie wspomnę o amatorze, który z wypiekami na twarzy robi zdjęcia.
Opowiem Wam o Fotografie. Takim przez bardzo duże F.
Twór to niezwykły, jak i wszystko, co czyni. Wielu takich widać na szlakach naszych wędrówek, jeszcze więcej można spotkać na forach fotograficznych. Co ciekawe, najczęściej Fotografem bywa facet.
Swą przygodę Fotograf zaczyna od zakupu sprzętu. Jednakże nie posuwa się do tak banalnej czynności, jak pójście do sklepu i dokonanie zakupu. To zbyt pretensjonalne.
Loguje się więc na co najmniej piętnastu forach fotograficznych zadając pytanie: co kupić. Po mniej więcej miesiącu z połowy z nich wyrzucają go za trolowanie i wszczynanie wojen systemowych (coś jak dyskusja między zwolennikami PO i PIS, tyle, że chodzi o marki aparatów).
Za to na pozostałych ma już status eksperta sprzętowego. No i jako taką jasność co kupić.
Prawie.
Jeszcze tylko dwa tygodnie biegania do Media Markt, Saturna czy Fotojokera, by sprawdzić, czy guma na uchwycie faktycznie taka chropowata, wyświetlacz aby nie ma martwych pixeli, a "n" w nazwie nie jest zbyt skromne.
Kupił...
Zna instrukcję aparatu na pamięć, wyrywkowo cytuje ją żółtodziobom na forum. Zna też wagę i wymiary każdego detalu aparatu - od klapki na kartę pamięci, po zaślepkę wyjścia HDMI.
I gotów jest oddać za to życie.
Nocami przeszukuje Ebay i Allegro w poszukiwaniu najnowszych akcesoriów i gadżetów do swego aparatu. Ma więc wszystkie rodzaje kabelków, 15 filtrów Cokin, ściereczkę do obiektywu, pędzelek i gruszkę do matrycy, różne nasadki, pierścienie pośrednie, pilota zdalnego sterowania, wężyk spustowy, nasadki i filtry do lampy błyskowej, 5 obiektywów, 7 kart pamięci, 3 zapasowe akumulatory i 2 ładowarki. Razem 15 kg sprzętu.
I plecak oraz torbę by to zmieścić.
Każdego dnia wszystkie te gadżety pieczołowicie dogląda, czyści i ochoczo dzieli się faktem ich posiadania na forum. No i oczywiście zawsze nosi je ze sobą.
Czym zdobywa status megaeksperta.
Nie uznając kompromisów, bardzo krytycznie podchodzi do jakości matryc firmy A, szumów matryc w aparatach B, zasilania C czy jakości serwisu D. Wścieka się na poziom aberracji chromatycznych obiektywów E, przez co musiał pozbyć się tego do macro. Bo wg testów na znanym portalu aberracje są koszmarne i nie do przyjęcia.
I wtedy producent rzuca na rynek nowszy model Jego aparatu.
Przeżywa załamanie nerwowe, bo wg najnowszych opinii w sieci, tym, co ma, nie da się już robić zdjęć. Szybko więc sprzedaje aparat, wraz z połową akcesoriów, bo oczywiście do nowego modelu nie będą pasowały.
Upust swej frustracji daje na ostatnim forum, na którym jeszcze może się zalogować. Wtedy dostaje bana jak stąd do Warszawy.
Zdruzgotany, w ostatnim akcie desperacji bierze aparat do ręki...
...i robi swe pierwsze zdjęcie.
To miłe uczucie trwa dopóty, dopóki nie odkryje uroków anonimowego IP.
Albo nie zostanie ekspertem od tunerów satelitarnych.
Pewnie pomyśleliście: po co Max to napisał? To proste: żebyście robili zdjęcia, nie przejmując się głupotami. A wiosna to idealna pora by odkryć w sobie radość fotografowania.

Źródło zdjęcia: www.obrazky.pl

2 komentarze:

  1. Dobre podsumowanie, choć nie do końca się zgodzę z tymi głupotami:) Dobrze jest też taką "radosną twórczość" podeprzeć poznaniem kilku podstawowych reguł w fotografii, że o instrukcji obsługi aparatu nie wspomnę;)
    A wypasiony sprzęt? Czemu nie, ale dopiero wtedy, gdy do niego dorośniemy ucząc się na czymś mniej skomplikowanym, bo sięgając od razu do wyższej półki zostaniemy zarzuceni techniką o której nie mamy pojęcia , więc i tak odpowiednie wykorzystanie sprzętu nas przerośnie .

    OdpowiedzUsuń
  2. patmar - głupoty, w sensie niewiele wpływających na fotografowanie gadżetów. Owszem, niektóre z nich pomagają, ale trzeba je stosować z umiarem i mieć świadomość, że bez nich też potrafimy robić zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń